U mnie listonosz ma ok. 30-35 lat. Kiedy musi przynieść jakieś listy do domu to tylko wpadnie i wypadnie. Listy najczęściej kładzie w bramę, bo chyba nie widzi skrzynki.
U mnie listonoszem jest bardzo uprzejmy człowiek. Może nie jest zbyt rozmowny, ale listów nigdy nie gnie, tylko wkłada je starannie, a na przykład jak ma polecone to i zwykłe do góry zaniesie. Na mieście zawsze jak mnie widzi to już z daleka mówi "dzień dobry" i informuje mnie o stanie zawartości skrzynki. . Ogólnie mój listonosz jest na wielki plus .
Ostatnio zmieniony przez Order Sob Kwi 11, 2009 08:55, w całości zmieniany 1 raz
U mnie listonoszem jest pan Waldek, ojciec mojego kumpla z klasy. Człowiek jak najbardziej na tak, zawsze poda rękę, pogada, ponarzeka na mnie, że musi niemalże co dzień do mnie jeździć z tymi listami. Nigdy nie zagina listów, jak w domu nie zastaje ani mnie ani reszty najbliższej rodziny zostawia list babci mieszkającej w pobliżu. Ogólnie nie narzekam, choć pamiętam okres gdy złamał sobie rękę i listy nosiła facetka, nie miła, śmierdząca fajami, dlatego złego słowa na mojego listonosza (póki co ) nie powiem
Wieśniak gnie listy, nawet nie powie dzień dobry. Po prostu gbur.
Na wsi to akurat przewaznie kazdy do siebie mowi dzien dobry. Tak samo mozna powiedziec, ze Ty piszesz jak "wiesniak". Rownie (nie)trafne porownanie, jak Twoje.
Olo_13
Profil: Proporczyki
Dołączył: 12 Maj 2009 Posty: 160
Wysłany: Sob Maj 23, 2009 10:50
Myślę, że jemu chodziło o takie bardziej potoczne znaczenie słowa wieśniak, a nie dosłowne, czyli że to ktoś ze wsi.
Generalnie można zrozumieć o co chodzi a Wy się jednego słowa czepiacie, bez sensu
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Nie możesz ściągać załączników na tym forum